„Najchętniej do emerytury albo i dalej”. W tej firmie pracownicy zostają na ponad 15 lat

„Najchętniej do emerytury albo i dalej”. W tej firmie pracownicy zostają na ponad 15 lat

Joanna Dolęga-Semczuk, COO  Henkell Freixenet
Joanna Dolęga-Semczuk, COO Henkell Freixenet Źródło: Wprost
– Średni staż pracy u nas w firmie to jest ponad 15 lat – mówi Joanna Dolęga-Semczuk, COO Henkell Freixenet, przekonując, że znane z ogłoszeń o pracę hasło „rodzinna atmosfera” nie jest tylko wyświechtanym sloganem.

„Rodzinna atmosfera” – to hasło można znaleźć w tysiącach ogłoszeń o pracę. Dla jednych jest obietnicą dobrych relacji i stabilnego zatrudnienia, dla innych – pustym sloganem, który niewiele mówi o tym, jak naprawdę wygląda życie w danej organizacji.

W Henkell Freixenet przekonują jednak, że rodzinność nie kończy się na ogłoszeniach rekrutacyjnych.

– Średni staż pracy u nas w firmie to jest ponad 15 lat – mówi Joanna Dolęga-Semczuk, COO Henkell Freixenet.

Jak podkreśla, rotacja pracowników produkcyjnych jest naturalnie większa niż w części biurowej.

– Często się śmiejemy, że zapraszamy do nas do firmy najchętniej do emerytury albo i dalej. To jest chyba największy dowód na to, że ta rodzinna atmosfera jest prawdą, a nie tylko przymiotnikiem, który jest wpisany do ogłoszenia – dodaje.

Rodzinność nie oznacza rodzinnego zarządzania

Henkell Freixenet jest przykładem biznesu, w którym rodzinne tradycje łączą się z profesjonalnym zarządzaniem. Grupa powstała z połączenia przedsiębiorstw mających za sobą wielopokoleniową historię, a rodzinny charakter biznesu widoczny jest nie tylko w Polsce.

Dolęga-Semczuk wskazuje m.in. na Francję, gdzie tradycje związane z produkcją trunków przekazywane są już przez cztery pokolenia. Przykładem jest mistrz winiarski odpowiedzialny za zestawianie win.

– To jest czwarte pokolenie i tylko on zna tę tajemnicę: jak sprawić, żeby ten szampan smakował tak, jak smakuje, żeby był tym butikowym, idealnym trunkiem na niesamowicie ważne okazje – opowiada.

Rodzinne tradycje obecne są również we Włoszech. Kolejne pokolenie rodziny związanej z marką Mionetto nadal pracuje w spółce, ale – co istotne – nie oznacza to automatycznie miejsca w jej zarządzie.

Nazwisko nie daje miejsca w zarządzie

To właśnie tutaj widać jeden z ciekawszych elementów współczesnego modelu firmy rodzinnej. Sukcesja nie musi oznaczać przekazywania stanowiska prezesa z ojca na syna czy córkę.

– Ważne jest, żeby oddać zarządzanie profesjonalnym zarządom, które będą tę organizację prowadzić – podkreśla Dolęga-Semczuk.

Francesco Mionetto pracuje więc w dziale marketingu i zajmuje się rozwojem produktów. Rodzinność biznesu oznacza w tym przypadku kontynuację tradycji i obecność kolejnego pokolenia w organizacji, ale nie gwarantuje automatycznego awansu na jej szczyt.

Henkell Freixenet łączy w ten sposób dwa modele, które przez lata bywały przedstawiane jako przeciwieństwa: wielopokoleniową tradycję rodzinnego biznesu oraz profesjonalne, menedżerskie zarządzanie.

A najbardziej wymiernym dowodem na to, że taki model może odpowiadać pracownikom, pozostaje liczba, od której zaczęła się rozmowa – ponad 15 lat średniego stażu pracy.

Czytaj też:
Debata „Wprost” „Od rodzinnej firmy do globalnego lidera”. Jak przeprowadzić sukcesję i nie stracić rodzinnego DNA
Czytaj też:
Sukcesja to znacznie więcej niż przekazanie własności. Paweł Tomczykowski o przyszłości polskich firm rodzinnych

Źródło: Wprost